Site Feedback

u lekarza

W przyszłym poniedziałek zaczynam nową pracę. Więc, dziś muszałem pójść do lekarza, żeby dostać dokument, który mówi że jestem zdrowy.

Martwiłem się, że będzie muśić długi poczekać. Mieszkam w Polsce dwa lata, i zwykle kiedy jestem w biurze czekam i czakam. Denerwuję mniej, że wszyscy zawsze czakają podczas kimś (jak się nazywa osoba, która pracuje w biurze?) pisze informacji długopisem i stemplować każda kartę. Zawsze w Polsce muszę dać originalny dokumenty (ksero nie ma żadnych wartość) w biurze, albo niekogoś nie będzie cię pomagać.

Podchodziłem o piętnaście po siódmej (czterdzieści minut przed biuro się otwartać). Już była kolejka, ale byłem w drugim miejście (miałem szczęścia!). O ósmiej dwadzieścia obób czakali.

Byłoby za łatwiej mieć prosty proces. Jest sterotyp, że w polsce wszystko jest strasznie zorganizowany. Ale czasem zgadzam się. Najpierw muszałem odwiedzać pokój siódmy. Tam paliniarka pytała mi ile mam wrostu. Powiedziałem i ona napiszała podpis i stemplowała dokument. Potem muszałem odwiedzać lekarza w pokóju piątym, która zegzaminowała moje oczy. Napisała i stemplowała i następny poszadłem do innego lekarza. Ona pytała mi na prszykład, czy palę, czy mam problemy z sercem i tak dalej. W końcu ona napisała podpis i stemplowała dokument. Powiedziałem 'do widzenia" i widziałem koleknę obok. Trzydzieści osób (może więciej) czakali. Ja miałem szczęścia. Byłem tam tylko jedna godzina. Dla reszta trzymam kciuki.

Share:

 

2 comments

    Please enter between 0 and 2000 characters.

     

    Corrections

      OOPT

    U lekarza

    W przyszły poniedziałek zaczynam nową pracę. Więc/Dlatego dziś muszałem pójść do lekarza, żeby dostać zaświadczenie, które mówi, że jestem zdrowy.

    Martwiłem się, że będę musiał długo czekać. Mieszkam w Polsce dwa lata/ od dwóch lat i zwykle kiedy jestem w biurze, czekam i czakam. Denerwuje mnie, że wszyscy zawsze czakają, podczas gdy ktoś (/urzędnik) (jak się nazywa osoba, która pracuje w biurze?) pisze informacje długopisem i stempuje/podbija każda kartkę. Zawsze w Polsce muszę dawać originalny dokumenty (ksero nie ma żadnej wartość) w biurze, albo nikt ci nie pomoże (or no one will help you?).

    Podszedłem o (godzinie) piętnaście po siódmej (czterdzieści minut zanim lekarz zaczął przyjmować). Już była kolejka, ale byłem drugi (miałem szczęście!). O ósmiej czekało dwadzieścia obób.

    Byłoby łatwiej, gdyby to był prosty proces. Jest sterotyp, że w Polsce wszystko jest strasznie zorganizowane. Czasem to prawda. Najpierw musiałem odwiedzać pokój siódmy/ iść do pokoju numer siedem. Tam pielęgniarka spytała mnie, ile mam wrostu. Powiedziałem jej, a ona podpisała dokument i podbiła go. Potem musiałem odwiedzać lekarkę w pokoju piątym, która zbadała moje oczy. Wypisała i podbiła następny dokument, a następnie poszadłem do innego lekarza. On spytała mnie na przykład, czy palę, czy mam problemy z sercem i tak dalej. W końcu podpisał i ostemplował dokument. Powiedziałem 'do widzenia" i zobaczyłem kolejkę obok. Czekało trzydzieści osób (może więciej). Ja miałem szczęście. Byłem tam tylko jedną godzinę. Za resztę trzymam kciuki.

    Write a correction

    Please enter between 25 and 8000 characters.

     

    More notebook entries written in Polish

    Show More