Historia o dwóch starych babach (odsłona trzecia)
Trzecia odsłona tej historii.
Chyba pamiętasz, że w tym konflikcie między tymi dwoma staruszkami, Krysia przegrywała. Ona rzuciła cegłęą w okno Zdzisi, ale ta wezwała policję i Krysia dostała grzywny trzysta złotych grzywny. Po procesuie, Zdzisia była bardzo zadowolona. Można powiedzieć, że była nawet dumna. "Pamiętaj, że ze mną się nie zadziera!" syknęła do Krysi, wychodząc z sądu.
Następnego dnia, Zdzisia wstała wcześnie aby zrobić zakupy. Pojechała rowerem do sklepiku i kupiła małą buteleczkę wódki, aby przeżyć kolejny dzień na wsi. Żartuję. Zdzisia taka nie była. Faktycznie, kupiła bułki na śniadanie. Gdy wróciła do domu, widziała zobaczyła coś dziwnego przed domem. Na wycieraczce przed drzwiami znalazła wiklinowy kosz przykryty czerwoną serwetą. Przypięta Do kosza była przypięta kartka z napisem: "Przepraszam."
"Tak się wychowuje sąsiadów," pomyślała Zdzisia. Ale podejrzewała, że Krysia coś spsociła pichciła. (*) Jednak wziąęła kosz i podniosła serwetę. Zdzsisia prawie dostała zawału! Kosz był pełen zdechłych myszy! "Boże! Ratunku!" wrzasnęła. Całe szczęście, nikt jej nie ją usłyszał... oprócz złaej Krysia, która oglądała całaą sprawaę z diabelskim uśmiechem zza firankami jej okna. "Jeszcze tego pożałujesz, ty stara wariatko!" krzyczała Zdzisia.
Ciąg dalszy nastąpi...
* - można napisać:
Mimo iż podejrzewała, że Krysia coś spsociła, wzięła kosz i podniosła serwetę.
Podejrzewała, że Krysia coś spsociła, jednak wzięła kosz i podniosła serwetę.
Mimo iż podejrzewała Krysię o psotę, wzięła kosz i podniosła serwetę.
zza firanki jej okna ( stała tuż za nią)
zza firanek jej okna (ogólnie - będąc gdzieś w pokoju)
... która, z diabelskim uśmiechem oglądała całą sprawę zza firanki swojego okna. (lepsza kolejność wyrazów)



